sierpnia 31, 2017

sierpnia 31, 2017

"Frida" autorstwa Bárbary Mujica. Powieść, raczej nie biografia.


Nie potrafię powiedzieć kiedy i w jakich okolicznościach zainteresowałam się twórczością Fridy Kahlo i być może właśnie dlatego mam wrażenie, że to "od zawsze" jestem zafascynowana zarówno jej sztuką jak i niezwykłą osobowością.

Kilka dni temu wybrałam się do Empiku właśnie w poszukiwaniu jakiejś biografii Fridy i nawet nie musiałam jej długo szukać - książka Bárbary Mujica "Frida" od razu rzuciła mi się w oczy dzięki swej okładce w niezwykle żywych barwach.

W książce Bárbary Mujica narratorem jest siostra Fridy, Cristina, zwana też przez Fridę pieszczotliwie Cristi, książki tej zdecydowanie nie można nazwać biografią. 
W moim przekonaniu jest to tylko powieść, w której fikcja przeplata się z faktami. Dla autorki inspiracją była barwna postać Fridy oraz mocno podkoloryzowane wspomnienia Cristiny, zakompleksionej siostry artystki, która żyjąc w cieniu siostry, poprzez swą niską samoocenę wyraźnie usiłowała ukazać światu Fridę w negatywnym świetle.
Już od pierwszych stronic poczułam do Cristiny antypatię. Ze słów Cristiny wyłania się obraz Magdaleny Carmen Friedy Kahlo y Calderón jako kobiety nie tylko utalentowanej, ekscentrycznej, ale i egoistycznej, pragnącej za wszelką cenę być w centrum uwagi, skłonnej do drobnych kradzieży. Tak ukazana postać Fridy kłóci się z Fridą ukazywaną w innych biografiach, także w biografiach Diega Rivery. Ta fikcja literacka niestety okazała się dla mnie wielkim zgrzytem... Co prawda Bárbara Mujica sama przyznała, iż w jej książce fakty przeplatają się z fikcją, w jej powieści ta fikcja wydaje się nad wyraz realistyczna i właśnie to nie bardzo mi przypadło do gustu. Nabrałam obaw, że osoby nie znające prawdziwej biografii Fridy mogą na podstawie tej powieści stworzyć w swych umysłach fałszywy wizerunek artystki.

Cristina twierdziła, że kochała Fridę. Odniosłam wrażenie, że to były tylko puste słowa. O swej miłości do siostry potrafiła jedynie pięknie mówić, jej czyny wyraźnie temu zaprzeczały. Sądzę, że każdy czytelnik dopatrzy się tego, iż w jej siostrzanym sercu przeważały robaczywe uczucia takie nienawiść i zawiść. Owszem, pielęgnowała obłożnie chorą Fridę, lecz czyniła to tylko z poczucia katolickiego obowiązku, nie z prawdziwej miłości do siostry. Opiekę nad umierającą Fridą traktowała wyłącznie jako narzuconą sobie pokutę za dopuszczenie się cudzołóstwa.

Powieść w pewnych momentach czytało mi się dosyć ciężko, nierzadko wręcz zmuszałam się, by dobrnąć do końca rozdziału. Wręcz irytowało mnie dość częste i jakże próżne podkreślanie przez Cristinę "przecież byłam ładniejsza od Fridy" i jej użalanie się nad złamanym sercem po rozstaniu z Diego w takim tonie jakby to Frida odebrała jej męża. Nudził mnie również opis romansu Fridy z Trockim, bo i tutaj Cristina w swej próżności musiała wtrącić, że "przecież była ładniejsza".

Czy polecam tę książkę? Tak, polecam,  pomimo swego rozczarowania tym, że książka nie okazała się biografią, warto po nią sięgnąć, gdyż jest powieścią osadzoną w meksykańskich realiach społecznych, politycznych i historycznych. Warto się zatopić w tej lekturze dla samych niezwykle barwnych opisów życia artystów.
Zapewniam, że niejeden czytelnik w trakcie czytania poczuje zapach farb, werniksu i świeżo zrobionych blejtramów...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Luszka Life E=mc2 , Blogger